poniedziałek, 1 lipca 2013

Wspinanie w "bulderowni"

Nie znalazłam patentu na wspinanie się bezpieczne z liną w bulderowni. Dlatego pozostało mi wybierać największe klamy i nie odpadać od ściany w niekontrolowany sposób. Ponieważ na każdym chwycie używałam więcej siły niż było to konieczne, zwykłe trawersowanie nieźle mnie zmęczyło.

Jeśli chodzi o rehabilitację, to robię te same  ćwiczenia do końca tygodnia, czyli: 30 minut jazdy rowerem, izometrię mięśnia czworogłowego, unoszenia nogi z obciążeniem w wyproście, zginanie z taśmą w siadzie, półprzysiady, wypady w przód, wstępowanie na stopień, wspięcia na palce, oraz stanie jednonóż na "berecie".

Climbing on the bouldering wall

I haven't found a way to climb on boulders with a safety rope and that is why I had no chioce but to climb using the biggest jug holds possible and not to let myself fall off the wall in an uncontrolled manner. As I was using much more energy than normally needed on each hold
I got pretty exhausted when just traversing.

As for my rehabilitation I am to do the same exercises till the end of the week and those are 30 minutes of cycling, isometric quadriceps muscle strength training, lifting straight leg with weights on, bending the knee with a band in a squat, half-squats, lunge exercises, step up, standing calf raise and standing on one leg on a balance pad.




czwartek, 27 czerwca 2013

campus

Zostanę wkrótce mistrzem jazdy na rowerze stacjonarnym. Chciałabym już móc truchtać, ostatni raz biegałam 2 miesiące temu, moje buty pokrył kurz. Tymczasem kręcę codziennie na orbitreku.

Dzisiaj na treningu robiłam "campus", oczywiście z asekuracją.
Co do kolana, nowością jest swoboda zginania i chodzenia.

----------------------------------

I will soon become a stationary bike champion. I wish I could jog a little - the last time I ran was 2 months ago. My shoes are covered with dust now. For the time being I exercise on the OrbiTrek.

During today's training I did 'campus', of course with a belay.
As far as my knee is concerned the novelty is the freedom of bending it and walking.






środa, 26 czerwca 2013

na torze Formuły 1 w Bahrajnie

Nagrania z mojego przejazdu po torze Formuły 1 w Bahrajnie.


56 dzień - 9 tydzień

Pierwszy raz wspinałam się po " standardzie", chociaż bez jednej nogi, to było fantastycznie!

Nie podejrzewałam siebie o taką tęsknotę za wspinaniem po tej drodze, a przecież robiłam ją setki, jak nie tysiące razy, tak że czasami miałam jej zwyczajnie dosyć. A teraz czułam radość z każdego wykonanego przechwtu.

To był udany dzień :)



Day 56 – week 9

For the first time I climbed “standard”! Maybe without one leg but it was awesome!

I didn’t realize that I miss climbing that rout so much after doing it hundreds or even thousands of times before and sometimes even feeling fed up with it. Now I felt overjoyed with every single move I made up.

It was a good day :)


wtorek, 25 czerwca 2013

Journey

A whole week has passed during which I visited Bahrain. My knee was exposed to various hardships like the pressure change on the plane, “run” on the terminal after a stopover in Frankfurt, first climbing using the injured leg and sightseeing various attractions.  Everything would have been fine with my knee if I hadn’t felt too confident yesterday, lost my caution and slipped on the wet floor in my house… something hurt. You can visit the whole world safely and get injured at home. That is why I had to say “yes, let’s be friends again” to my stabilizer and I will be wearing it for the next week. Especially that the most crucial period for my knee has just begun (8th-10th week) time when the transplant is said to be most vulnerable.

podróż

Minął cały tydzień, w którym to zwiedziłam Bahrajn, moje kolano przeszło próbę ognia, czyli: zmianę ciśnienia w samolocie, "bieg" po terminalu na przesiadce we Frankfurcie, pierwsze wspinanie z użyciem operowanej nogi, oraz zwiedzanie różnych atrakcji. I wszystko było z nim w porządku, gdyby nie dopadła mnie nadmierna pewność siebie,  wczoraj straciłam czujność i poślizgnęłam się na śliskiej posadzce w domu... coś tam zabolało. Cały świat bezpiecznie można zwiedzić, a w domu nabawić się kontuzji. Dlatego przeprosiłam się ze stabilizatorem i przez najbliższy tydzień będę go nosić. Zwłaszcza, że newralgiczny okres dla mojego kolana właśnie się zaczął (8-10 tydzień), kiedy to przeszczep jest, podobno, wrażliwy najbardziej.